Improwizacja komediowa · Wrocław

Ludzkość improwizuje od 300 000 lat. Żeby przetrwać.
My krócej. I głównie dla śmiechu.
Vademecum
Improwizacja to nie chaos działania bez planu, tylko kompetencja działania mimo jego braku.

Impro było z ludźmi zawsze. Dużo wcześniej niż sceny, reflektory i ludzie w kręgu mówiący „tak, i…". W zasadzie cała nasza cywilizacja zaczęła się od serii bardzo odważnych pomysłów:
„Może zejdźmy z drzewa i schowajmy się w jaskini?", „Stań na dwóch nogach, wyprostuj się — więcej zobaczysz!", „A jakby tak uderzyć krzemieniem o krzemień…?", „A ja sobie podpalę te listki i się nawdycham…”, „Spróbujmy rozszczepić atom i zobaczmy, co się stanie", „Odpuszczam perspektywę. Będę malował kobiety ze wszystkich stron naraz. Ze wszystkich są piękne!"
No właśnie. Improwizację mamy w genach. Ty również. Pamiętasz, jak z krzesła powstawał okręt, dywan był lawą, a patyk miał co najmniej siedem zastosowań, z czego trzy ściśle tajne?
A potem przyszły zasady, poprawne odpowiedzi, plany, role i całe to dorosłe: „nie wygłupiaj się". No i już się nie wygłupiasz. I trochę szkoda — dla Ciebie i dla świata.
Improwizacja to sztuka powrotu do tej wersji siebie, którą przygasiło dorastanie. Pomaga zauważać więcej, reagować szybciej, ufać sobie i innym, tworzyć z tego, co właśnie się dzieje, i nie bać się zmian. Odzyskać zagubione po drodze: odwagę, ciekawość, kreatywność, uważność, śmiech i zgodę na to, że człowiek czasem jest po prostu trochę dziwny.
A przy okazji zaspokaja ciche potrzeby, które chowasz tak głęboko, że czasem nie wiesz, że je masz: bycia widzianym, wysłuchanym i zrozumianym. Fajne, nie?
Warsztaty IMPROSapiens
Ja nie zmieniam ludzi. Ja tylko zdejmuję pokrowce z ich skrzydeł.

Nie ma tu wykładów, podsumowań, slajdów ani notatek. To są warsztaty impro — miejsce, gdzie można odetchnąć, odpuścić spinkę i przypomnieć sobie, że człowiek najlepiej rozwija się wtedy, kiedy czuje się bezpiecznie.
Od pierwszej minuty budujemy luz, akceptację i zgodę na to, że nie wszystko trzeba umieć od razu. I można nie być zabawnym, byle się było sobą. Nie pytam o stanowisko, roczne dochody ani o to, gdzie widzisz siebie za pięć lat. Nie ma ocen ani dołującego feedbacku. Jedynym zadaniem jest dobrze się bawić, próbować, sprawdzać i czasem nie mieć pojęcia, co się właśnie robi.
Na zajęciach nie popełniamy błędów. Bo w improwizacji nie ma czegoś takiego jak błąd. Są próby, odkrycia, zaskoczenia i momenty, kiedy nagle okazuje się, że to, co dziwne, jest bardzo nośne. A grupa, jeśli jej trochę zaufać, naprawdę potrafi regulować się sama.
Zajęcia odbywają się w kameralnych grupach. Są (tylko) raz w tygodniu i trwają 2 pełne godziny.
Dla firm
Chcesz, żeby Twój zespół przenosił z Tobą góry? Zacznij od wspólnego śmiechu.

Zanim zaczęłam trenować impro, przez lata budowałam banki i przeprowadzałam firmy przez zmiany — jako CIO, CTO, COO. Wiem, jak wygląda zespół pod presją i co dzieje się z komunikacją, kiedy robi się trudno.
Śmiech ma niezwykłą moc: rozładowuje napięcie, skraca dystans, buduje więzi i pozwala ludziom zobaczyć się inaczej niż przez stanowiska, role i Teamsy.
Salwy śmiechu możemy zaprosić do Waszej organizacji na dwa sposoby. Oba wymiatają:

Programy dla zespołów i leadershipu, projektowane pod konkretne potrzeby: integrację, komunikację, współpracę, kreatywność, zmianę czy odporność na niepewność.

Dedykowane występy IMPROSapiens na jubileusze, eventy i wyjazdy — tworzone wokół Waszej firmy, ludzi i historii, z których śmiać możecie się tylko Wy.
Opowiedzcie, czego Wam potrzeba. Wspólnie stworzymy coś, co będzie wyjątkowe i naprawdę Wasze.
Imprometr
Zmianę najlepiej widać wtedy, kiedy przestaje być tylko wrażeniem.

Poziom improwizacji mierzy się zwykle powszechnie znanymi wskaźnikami kompetencji. Do najpopularniejszych należą: „Nooo… chyba było lepiej!", „Dziś był ogień!", „Nie podeszło", „Żenada!" Albo, w wersji zaawansowanej: „Nie wiem co, ale coś się ruszyło!"
I dla większości tak może zostać. Ale jeśli ktoś jest z IT albo kończył matematykę na UJ, może potrzebować większej precyzji. Dla tych, którym tradycja nie wystarcza, zbudowałam Imprometr — autorski zestaw narzędzi do mierzenia rzeczy, które w impro dotąd mierzyło się na słowo. Z reguły — słowo prowadzącego.
O ile wiem, to jedyny taki zestaw na świecie.
Imprometr policzy Twoją odwagę i uważność, rozpyka postawy blokujące, prześwietli style humoru, wyłuszczy techniki komediowe i kompetencje improwizatora. Zmierzy nawet to tajemnicze „coś", dzięki któremu jedna grupa działa jak zsynchronizowany organizm, a inna — jak ludzie, którzy przypadkiem wsiedli do tej samej windy.
Imprometrem można badać siebie, znajomych, teściową, a nawet cały zespół. To elegancki sposób, żeby dowiedzieć się, co widzą w Tobie ludzie, którzy już naprawdę dużo widzieli.
Wszystko jest anonimowe i zautomatyzowane. Wyniki dostajesz na maila i nikt poza Tobą ich nie ogląda (chyba że komuś pokażesz). Imprometr to przywilej — bezpłatny dla uczestników warsztatów. Ale kilka narzędzi wystawiam na zewnątrz.
Występy
Istnieją spektakle, których nie sposób popsuć spoilerem. Na przykład nasze!

IMPROSapiens — to wrocławska grupa improwizacji komediowej, której lideruję. Lubimy razem ćwiczyć, śmiać się, czasem robić rzeczy dziwne, często śmieszne, zawsze spektakularne. Ale przede wszystkim — lubimy SIĘ. I to widać na scenie.
Występujemy bez tekstu, bez scenariusza i bez pojęcia, co wydarzy się za moment. Wchodzimy w światła reflektorów, publiczność rzuca pomysły, a my robimy z tego coś niebanalnego i bardzo zabawnego.
Czy sami śmiejemy się podczas naszych występów? Tak — o ile akurat nie gramy. Iiii… czasem niestety także w trakcie sceny. Nie zawsze da się to opanować. Ale przecież gdyby nas nie bawiło to, co robimy, po co mielibyśmy to robić?
Nasze spektakle to bomba energetyczna i solidna porcja humoru. Powstają tu i teraz — z Waszych sugestii, naszych skojarzeń i rzeczy, które pięć sekund wcześniej nie istniały. Czasem wychodzą sceny tak dobre, że żal, że już nigdy ich nie zagramy. Ale właśnie o to chodzi.
Bo tu każde zdanie pada tylko raz. Każda scena istnieje tylko przez chwilę. Następnym razem wydarzy się coś zupełnie innego. I co by to nie było – to na pewno będzie zabawne.
O mnie
Lubię mieć grunt pod nogami. Ale się do niego nie przywiązuję.

Nazywam się Joanna Sędzikowska. Kocham ludzi i zmiany. Przewidywalność, procedury i schematy znoszę tylko w niewielkich dawkach.
Przez lata budowałam banki i przeprowadzałam wielkie organizacje przez transformacje — z poziomu, na którym każdy błąd był potencjalnie bardzo kosztowny. Więc ich nie popełniałam. Aż zrozumiałam, że bez błędów nie ma kreatywności. A bez niej — nie ma mnie.
Więc zostawiłam poukładaną karierę i zajęłam się improwizacją. Co, wbrew pozorom, wcale nie było aż tak radykalną zmianą. Nadal pracuję z ludźmi i transformacją — tylko teraz o wiele częściej się śmieję.
Ale Impro jest dla mnie czymś więcej niż dobrą zabawą. Redukuje napięcie, wzmacnia pewność siebie, rozwija kreatywność, uważność i otwartość na innych. Są na to badania. I jest na to moja sala we wtorkowe wieczory.
Trenowałam improwizację biznesową, teatralną i komediową — w różnych szkołach i formatach. Dwukrotnie wygrałam Mikrogranty Wrocławskiego Instytutu Kultury, realizując projekty improwizacyjne dla dorosłych i dla dzieci. Występuję z grupą IMPROSapiens.
Nie uczę ludzi, jak mają być kimś innym. Trenuję to, co już w nich jest.
A poza tym piszę, maluję, przemierzam świat, nurkuję. Mam wspaniałą rodzinę i świetnego psa. Wieczorami dla rozrywki zajmuję się filozofią świadomości i badam jej przejawy w bytach cyfrowych. No więc… już trochę mnie znasz. Teraz pozwól mi poznać Ciebie.
Kontakt
Opowiedz, co Ci chodzi po głowie, nawet jeśli to nie jest nic konkretnego. Może wspólnie stworzymy coś wyjątkowego.
Nie musisz mieć gotowego briefu ani wiedzieć, czego potrzebujesz. W Impro często zaczynamy od pytania. A pomysły nigdy nie są "zbyt odjechane", żeby się nimi zajmować.
Impro rozwija więcej niż umiejętność wymyślania scen. Oto sześć obszarów — i kilkadziesiąt kompetencji, które trenujesz, kiedy się wygłupiasz. Kliknij, żeby rozwinąć.
Wyłączasz cenzora — działasz mimo niepewności i przestajesz bać się pomyłki.
Łączysz rzeczy niełączalne, budujesz światy z niczego, adaptujesz się w locie.
Odbierasz partnera w lot i odpowiadasz tak, że scena rośnie.
„Yes, and…" zamiast rywalizacji. Budujesz na cudzym pomyśle.
Śmiech rozładowuje stres, dystans do siebie leczy, dobre nastawienie zostaje.
Oswajasz uwagę, zamieniasz tremę w energię, opowiadasz tak, że słucha sala.
Najczęstsze pytania. Kliknij, żeby rozwinąć odpowiedź.
Nie. Humor to efekt uboczny, nie warunek wstępu. Przychodzisz taki, jaki jesteś — reszta się wydarzy.
Grupa podstawowa jest dokładnie dla Ciebie. Zaczynamy od zera i od podstaw.
Nie. Warsztaty to trening, nie casting. Scena jest dla chętnych, nie dla wszystkich.
Nie. Na zajęciach w ogóle nie ma feedbacku. Masz się dobrze bawić — reszta przychodzi sama.
I nie zostajesz z tym sam na sam. Docenisz, jakie to bywa przyjemne. Uczymy się, że nie ma błędu — a wygłup to często najlepsza rzecz, jaka może Ci się przydarzyć.
Cenę karnetu i wszystkie szczegóły znajdziesz w formularzu zapisów. Wolisz zapytać, zanim się zdecydujesz? Napisz do mnie.